Horror
Horror Krzyk został nakręcony przez Wesa Cravena. Był to jeden z horrorów, który przywrócił go do łask. Poprzednie jego superprodukcje, opowiadające o Freedym Krugerze na długo osadziły go na tronie mistrza horrorów, ale dopiero nagrany kilka lat później „Krzyk” z powrotem go na nim osadził. Mamy o to małe miasteczko Woodsboro, gdzie licealiści uwielbiają balangi i generalnie żyje się tam absolutnie beztrosko. Do czasu jednak, aż ginie dwójka licealistów, brutalnie zamordowanych nożem, zostali wypatroszeni. Wszyscy są w szkolu, ale szkoła nadal żyje swoim życiem i dostarcza ogromną ilość plotek na ten temat. Wiadomo tylko, że mordercą był prawdopodobnie których z nastolatków i był przebrany za śmierć. Pierwsze podejrzenia padają na chłopaka jednej z głównych bohaterek, ponieważ chwilę po ataku, kiedy zjawił się niby to słysząc krzyki, wypadł mu telefon. I tak nakręca się spirala o najbardziej podejrzanym nastolatku. Jednak kiedy ten siedzi w areszcie dochodzi do kolejnych morderstw, i to jeszcze bardziej brutalnych. Aż zbliża się wielka balanga, gdzie ma być pół szkoły, co będzie jeszcze lepszym polem do popisu dla mordercy. „Inni” to znakomita obsada i świetny horror w jednym. Jedną z głównych ról gra tutaj Nicole Kidman i można śmiało powiedzieć, że to jedna z najlepszych jej ról, jakie kiedykolwiek wykreowała. Gra ona samotną matkę, której mąż jest na froncie wojennym, a ona wychowuje samotnie dwójkę dzieci. Cierpią one na dość rzadką chorobę, przez którą nie można wychodzić na światło słoneczne. I dlatego w ich wielkim, wiktoriańskim domu niemal cały czas panują ciemności, a jeśli już, tylko troszkę jest jasno. Nicole chce zatrudnić dwójkę starszych ludzi do opieki nad dziećmi i domem wkoło. Są trochę tajemniczy, ale wydają się ludźmi z zasadami. Więc daje im pracę. Ale nagle dzieci spostrzegają, że nie jest ona sama w domu. To znaczy najprawdopodobniej jest on zamieszkiwany nie tylko przez ich, ale jeszcze tajemniczych ludzi. Czyli którko mówiąc, że jest nawiedzony. Początkowo Nicole nie chce oddać się tej prawdzie i w nią uwierzyć, ale po czasie, kiedy sama doświadcza kontaktu z jednym z duchów, zaczyna wierzyć aż za bardzo…
25 marca 2011 w kategorii Horrory.
Tagi: horror, mistrzowie, osadzenie, pierwszy, podejrzenie, śmierć, telefon, troska, łaska
Po obejrzeniu „Dziewczyn z wyższych sfer” długo czekałam na kolejny lekki, ale przyjemny film z Brittany Murphy. „Miłość i inne nieszczęścia” wówczas wydawała mi się idealną propozycję. Okazało się jednak, że bardzo się zawiodłam. Zresztą, jak to zwykle bywa, gdy stawiam takim filmom zbyt wygórowane wymagania. Sama Brittany nie była zresztą aż taka zła, jednak film jako całość nie prezentuje się zbyt dobrze. Fabuła przypomina nam nieco akcję znaną z filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, z tym że tu mamy do czynienia z popularnym miesięcznikiem Voque. Grana przez Britanny Jacks bardzo szybko wspina się po szczeblach karier w luksusowym magazynie o modzie. Poza tym całkiem nieźle idzie jej wcielanie się w rolę swatki. Kiedy jednak sama musi stanąć oko w oko z miłością, okazuje się, iż nie wszystko będzie tak proste. Najbardziej w tym filmie irytuje mnie fakt, który obserwuję w większości nowszych produkcji zagranicznych. Czy rzeczywiście w każdej komedii romantycznej muszą pojawiać się geje? „Miłość na zamówienie” z jednej strony jest przeciętną komedią romantyczną, z drugiej natomiast opowiada o problemie, z którym być może spotkała się niejedna osoba. Film jest bowiem opowieścią o facecie po trzydziestce, który wciąż mieszka z rodzicami. Nie trudno zrozumieć jego decyzję. W końcu miejscówka w przytulnym domku mamusi wiąże się z pysznym domowym jedzeniem na czas, zrobionym praniem, wyprasowanymi koszulami i brakiem brudnych naczyń w zlewie. Jednak rodzice Trippa mają już dość swojego synka i postanawiają postawić wszystko na jedną kartę. Pragnął, by mężczyzna jak najszybciej się usamodzielnił. Z tego względu wynajmują uroczą Paulę, kobietę mogłoby wydawać się idealną. Jej zadanie jest bardzo proste, ma zrobić wszystko, by zmobilizować Trippa do wyprowadzki. Jak to jednak w filmach tego typu bywa, okazuje się, iż Paula i Tripp zakochują się w sobie. Komedia w sama sobie jest całkiem niezła. Nie jestem jednak zbyt wielką fanką Sarah Jessicy Parker, dlatego do tej produkcji podeszłam raczej sceptycznie. O filmie „Tylko mnie kochaj” można powiedzieć wszystko, jednak nie to, że nie zrobił furory w polskich kinach. O jego popularności najlepiej świadczą liczny. Na film wybrało się bowiem 1,8 miliona widzów. Czy jednak rzeczywiście Polska produkcja zasłużyła na taką frekwencję? Bez wątpienia daleko jej do hollywoodzkich pierwowzorów, jednak w gruncie rzeczy przy pierwszym oglądaniu można przymknąć oka na kilka niedociągnięć i nieco mało wiarygodną fabułę. W końcu to film, a w filmie może zdarzyć się wszystko, prawda? Ku zaskoczeniu wielu, prawdziwą gwiazdą filmu nie jest jednak nazywany polskim Bradem Pitterm, Maciej Zakościelny, a mała Julka Kamińska, wcielająca się w rolę Michaliny. Momentami było dość zabawnie. W gruncie rzeczy jak na polskie realia film nie był wcale taki zły. Co prawda, być może niektórzy zbyt wiele się po nim spodziewali, jednak w swoim gatunki film jest całkiem znośny. Nieco irytująca, jak na mój gust, jest jedynie Agnieszka Grochowska, która wydaje się być nieco zbyt apatyczną.