Christine
„Christine” to horror dla zmotoryzowanych. Arnie Cunningham jest pryszczatym, niezbyt rozgarniętym nastolatkiem, który uczęszcza do liceum, gdzie często jest obiektem dowcipów i śmiechu. Bardzo marzy o własnym samochodzie i pewnego dnia znajduje go – to stary rozklekotany wóz stojący na uboczu. Cena jest wygórowana, samochód wygląda jakby miał zaraz trafić na złomowisko, a w dodatku ledwo jedzie. Jednak z każdym dniem jego użytkowania i rzekomego reperowania samochód zaczyna zyskiwać pozytywny wygląd. Wszystko naprawia się jakby samo i w dodatku karmiło się duszą Arniego, ponieważ ten zmienia się nie do poznania – jest brutalniejszy, bardziej opryskliwy, samolubny i nie liczy się z nikim. Nikomu nie pozwala dotykać swojego samochodu. W końcu samochód jest na tyle silny i samodzielny, że może wymierzać sprawiedliwość i mordować każdego, kto kiedykolwiek zalazł za skórę Arniemu, a takich osób jest całkiem dużo. Jego przyjaciel planuje coś z tym zrobić, ale nie do końca wie, jak zabrać się za zabicie jego samochodu, tym bardziej, że Arnie coś wyczuwa i staje się bardziej czujny. „Desperacja” to tytułowa nazwa miasta świetnego horroru. Początek książki nie zwiastuje niczego strasznego, chociaż klimat, przeczucie, że coś jest nie tak, tkwi tutaj od początku. Oto małżeństwo zmierzające z wakacji do domu przez nieuczęszczaną stanową autostradę zostaje zatrzymane przez miejscowego szeryfa. Od razu poznają, że coś jest nie tak, policjant zachowuje się bardzo dziwnie i podejrzliwie. Kiedy w ich bagażniku odkrywa paczkę marihuany, zgarnia ich do miasta, które jest pod jego komendą. Miasto to Desperacja. Małżeństwo nie wie, że właśnie dało się złapać w pułapkę zastawioną przez szeryfa. Jak się okazuje, jest on szalony i czegoś chce od swoich nowych znajomych, ale nie wiadomo jeszcze czego. Miasto jest ciche, nie ma w nim ludzi, sprawia wrażenie wymarłego. Coś jest zdecydowanie nie tak. W mieście Desperacja okazuje się, że w areszcie tkwią jeszcze inne ofiary szalonego szeryfa. Coś jest nie tak. Mąż zostaje zastrzelony, a żona zamknięta w celi z innymi więźniami, którzy jak się okazuje, także trafili tutaj za nic, a szeryf zdecydowanie nie ma dobrych intencji. Wszyscy są przerażeni i czekają na rozwój wydarzeń, a tymczasem zostaje zatrzymany kolejny człowiek… tym razem jest to sławny pisarz.
17 marca 2011 w kategorii Horrory.
Tagi: Arni, auto, brutalny, marzenie, poznanie, rzekomy, samochód, samolubny, użytkowanie, wygląd, zysk
„Honey” to opowieść o dziewczynie, wywodzącej się z nizin społecznych, która od dziecka marzy o tym, by profesjonalnie zajmować się tańcem. Po latach udaje jej się spełnić swoje marzenie. Dostaje propozycję pracy w dużej firmie. Zajmuje się przygotowywaniem choreografii do teledysków sławnych gwiazd. Mogłoby się wydawać, iż otrzymała ogromny dar od losu. Okazuje się jednak, iż jej szef wcale nie jest taki bezinteresowny, jak mogłoby się wydawać. Oburzona jego niemoralną propozycją Honey postanawia walczyć o swoje marzenia i zakłada własną szkołę tańca. Film to nie tylko znakomity występ pięknej Jessicy Alby, ale również poruszająca opowieść o pogoni za marzeniami. W tle pojawia się muzyka, która z pewnością przypadnie do gustu zwolennikom hip- hopowych rytmów. Na ścieżce dźwiękowej do filmu możemy znaleźć bowiem utwory takich sław jak Missy Elliott czy Sean Paul. Godne dostrzeżenia są również choreografie, tańczone nie tylko przez Honey, ale również przez jej młodych podopiecznych, którzy dają niesamowity pokaz swoich umiejętności. O filmie zaczęło robić się głośno, jeszcze zanim zaczęto go kręcić, a wszystko za sprawą telewizji TVN, która od początku robiła wiele szumu wokół produkcji. Zaczęło się chyba od tego, że tancerzy pierwszej edycji programu „You can dance” zaproszono na castingi i obiecano wybrać spośród nich osoby najbardziej odpowiednie do ról. Mogłoby się wydawać, iż to tylko mydlenie oczu młodym tancerzom, jednak w filmie rzeczywiście możemy oglądać uczestników pierwszej edycji. Mowa tu głównie o Ani Bosak i Marysi Foryś. Nie zabrakło również tancerzy, którzy zabłysnęli na ekranach w „Tańcu z gwiazdami”. W filmie wystąpiła bowiem chociażby Ewa Szabatin, która swego czasu uczyła tańca Mateusza Damięckiego, wcielającego się w filmie w rolę główną. Wiele szumu swego czasu było również wokół Izy Miko, która na nagranie przyjechała prosto ze Stanów Zjednoczonych. Mówiąc o „Kochaj i tańcz” wielokrotnie kładziono nacisk na fakt, iż jest to pierwszy film z tańcem w roli głównej, nakręcony w polskiej rzeczywistości. Chyba jednak twórcy wzięli sobie to za bardzo do serca, bo film w gruncie rzeczy pozbawiony jest zwartej fabuły, a kolejne sceny przypominają raczej kadry teledysku.