Cale Indie śpiewaja
Fenomen musicali rodem z Bollywood. Można chyba powiedzieć, że modę na Bollywood zapoczątkowała kariera filmu „Czasem słońce, czasem deszcz” (premiera światowa – 2001, premiera w Polsce – 2005). Specyficzne hinduskie musicale z dużą dawką słodyczy i kiczu znalazły grono miłośników, na rynek międzynarodowy zaczęły trafiać kolejne tytuły. Filmy te są długie, malownicze, pełne tańca, śpiewu i ckliwych historii, pokazują świat, jakim chcieliby go widzieć ludzie żyjący w biedzie i szarej rzeczywistości. Bollywood to sen spełniony na ekranie, to ucieczka od codzienności i przerysowanie na granicy absurdu, słodycz, słodycz i jeszcze raz słodycz, uroda, pieniądze i kłopoty, które zawsze udaje się rozwiązać, śpiewając i tańcząc. Indyjskie musicale wiele osób rażą swoją sztucznością i kiczem, ale należy pamiętać, że tworzone są w bardzo konkretnym celu – mają przenieść widza w magiczny świat szczęścia, bogactwa i spełnionych marzeń. Nie jest to na pewno kino dla każdego, ale warto się zapoznać z ciekawości z choćby jedną pozycją. Smutne i mądre bajki dla dorosłych made in China. Spokojnie można powiedzieć, że świat zainteresował się bajkowym kinem chińskim po Oscarowym sukcesie filmu „Przyczajony tygrys, ukryty smok”. Potem świat podbijały obrazy takie jak „Hero” czy „Dom latających sztyletów”. Obecnie ofensywa chińskich baśni mityczno-historycznych trwa i co kilka miesięcy do kin trafiają nowe tytuły. W większości charakteryzują się przepychem, rozmachem, wspaniałymi plenerami i niezwykłymi scenami walki (niektórych rażą pojedynki, w których bohaterowie „latają na sznurkach”, ale trzeba przyznać, że takie sceny dodają pewnej nierealności całemu filmowi). Chińczycy nie oszczędzają na statystach, kostiumach i wnętrzach, plenery w ich filmach zapierają dech w piersiach, a opowiadane historie niosą ze sobą zbyt często gorzkie przesłanie. Rzadko pojawia się w nich element stricte baśniowy w postaci smoków czy magów, ale sam sposób opowiadania każdej historii sprawia, że widz ma wrażenie oglądania magicznej baśni, w której jednakże dobro niestety nie zawsze wygrywa.
25 marca 2011 w kategorii Zagraniczne.
Tagi: absurd, historia, kłopot, musical, pieniądze, przerysowanie, rzeczywistość, szara, słodycz
Początek o kinie.Absolutnie każdy się ze mną zgodzi co do tej kwestii, iż oglądanie filmów to naprawdę świetna zabawa dosłownie dla każdego. Myślę, iż co do tej kwestii tak naprawdę absolutnie każdy przyzna mi rację. W końcu każdy z nas lubi się odprężyć po całym dniu ciężkiej pracy. A kiedy jest to najlepiej zrobić, jeśli nie właśnie poprzez oglądanie ciekawych i przede wszystkim bardzo dobrych filmów przed telewizorem. Myślę, iż każdy lubi właśnie w ten sposób odpoczywać. Oczywiście jasną sprawą jest to, iż nie każdemu muszą się podobać te same filmy. W końcu dosłownie każdy z nas ma zupełnie inny gust i każdemu z nas mogą się podobać zupełnie inne filmy. Jest to raczej jak najbardziej rzecz oczywista. Nie ma co do niej kompletnie żadnych większych wątpliwości. W każdym razie oglądanie filmów wiążę się z poświęceniem dość dużej ilości czasu. Jak uchronić się przed tym, aby nie marnować czasu na oglądaniu filmów? Trzeba przede wszystkim wybierać te zdecydowanie bardziej ambitne filmy. Wówczas bowiem możemy być pewni pożytecznego spędzenia czasu. Amerykański film biograficzny. Iris to bardzo dobry amerykański film biograficzny i jednocześnie dramat. Niewątpliwie jest to bardzo interesująca produkcja. Bezwzględnie zasługuje ona na to, aby ją obejrzeć. Wiadomo, iż nie jest to jakoś szczególnie wybitny film ale z całą pewnością warto go zobaczyć. Faktem niezaprzeczalnym również jest to, iż film Iris ma bardzo głębokie przesłanie, którego zrozumienie jest tak naprawdę absolutnie rzeczą niezbędną, aby zrozumieć cały film. Myślę, iż absolutnie i dosłownie każdy się ze mną co do tej kwestii zgodzi. Swoją premierę film Iris miał dokładnie dnia czternastego grudnia dwa tysiące pierwszego roku, czyli już osiem lat temu. W Polsce oczywiście pojawił się on zdecydowanie później, bo dokładnie dwudziestego czwartego maja dwa tysiące drugiego roku, czyli już siedem lat temu. Widać wręcz znakomicie, iż film Iris do takich znów najmłodszych na świecie niewątpliwie nie należy, ale trzeba uznać, iż jest to film całkiem interesujący i wart naszego wolnego czasu. A absolutnie nikt nie będzie żałował tego, iż obejrzał film Iris.
Czyli początek o kinie.Absolutnie niezaprzeczalną rzeczą jest to, iż dosłownie każdemu z nas mogą się podobać zupełnie inne filmy. Jest to jak najbardziej rzecz oczywista. W końcu dosłownie każdy z nas ma zupełnie inne gust, więc każdemu z nas mogą się podobać zupełnie inne filmy. Jest to raczej rzecz jak najbardziej oczywista i nie ma się jej tak naprawdę co dziwić. W każdym razie niewątpliwie oglądanie filmów to bardzo dobra zabawa dosłownie dla każdego. Myślę, iż jest to rzecz jak najbardziej oczywista. Jednakże oglądanie filmów to niestety nie zawsze pożyteczna zabawa. Taka sytuacja ma miejsce wówczas, gdy oglądamy jakieś kompletnie bezwartościowe filmy. Szczególnie liczne w tej grupie są różnego rodzaju amerykańskie komedie. Filmy te po prostu kompletnie nic sobą nie reprezentują. Szczerze mówiąc to ciężko powiedzieć, aby one w jakikolwiek sposób mogły człowieka zadowolić. Prezentują one raczej zdecydowanie dość żenujący poziom. W każdym razie niewątpliwie filmy to naprawdę bardzo dobra zabawa, o ile tylko wybiera się te zdecydowanie bardziej ambitne produkcje. Podsumowanie o kinie. Po przeczytaniu powyższych artykułów nie ma już chyba raczej kompletnie i absolutnie żadnych większych wątpliwości co do tej kwestii, iż oglądanie filmów to naprawdę wręcz wyśmienita zabawa dla każdego. Nie ma co do tej kwestii tak naprawdę kompletnie i absolutnie żadnych większych wątpliwości. Oczywiście jak najbardziej jasną rzeczą jest to, iż nie każdemu muszą się podobać te same filmy. W końcu dosłownie każdy z nas ma zupełnie inne gust, więc w konsekwencji dosłownie każdemu z nas mogą się podobać zupełnie inne filmy. Jest to rzecz jak najbardziej oczywista i nie ma się co jej tak naprawdę dziwić. W każdym razie oglądanie filmów nie zawsze jest pożyteczną rzeczą. A to przede wszystkim dlatego, iż wiele osób wybiera jakieś kompletnie bezwartościowe produkcje od których tak naprawdę trzeba się raczej zdecydowanie trzymać z daleka. W każdym razie niewątpliwie oglądanie filmów to bardzo miła zabawa dla każdego. Na rynku dostępnych jest tyle różnego rodzaju gatunków filmowych, iż z całą pewnością każdy coś tutaj dla siebie znajdzie.
Japonia ma do zaoferowania coś więcej niż „Krąg” czy „Klątwę”. Obecnie mówić można o swoistego rodzaju modzie na japońskie kino grozy, ale ilość pozycji pojawiających się na rynku światowym to jedynie kilka procent filmów, które ma do zaoferowania Kraj Kwitnącej Wiśni. Na uwagę zasługują takie pozycje, jak na przykład „Ame no machi”, „Klub samobójców”, „Nieodebrane połączenie”, „Spirala” czy „Marebito”. Są wśród nich historie o niespokojnych duchach, krwawe opowieści o zemście zza grobu, mrożące w żyłach historie psychopatycznych morderców czy jakże charakterystyczne dla japońskiego kina opowieści niezwykłe, często abstrakcyjne i pozbawione sensu, ale jednocześnie wciągające i przerażające (na przykład „Spirala” aka „Uzumaki”). Należy tylko pamiętać, że Japończycy operują dość niezwykłym klimatem i specyficzną symboliką, w wielu przypadkach dany film staje się zrozumiały dopiero po drugim czy trzecim obejrzeniu. Nie podlega jednak dyskusji fakt, że są zdecydowanymi mistrzami klimatu grozy oraz straszenia widzów samą sugestią niezwykłych wydarzeń. Ciekawe połączenie pięknych obrazów z krwawymi historiami. Jednym z niewielu znanych koreańskich horrorów jest „Opowieść o dwóch siostrach” – niepokojąca historia choroby psychicznej, nawiedzonego domu i gwałtowniej nienawiści, które mocno splatają się ze sobą. Film stanowi doskonały przykład koreańskiej stylistyki: długie ujęcia, niepokojąca muzyka, malownicze wnętrza i swoista oszczędność w gestach. Widz czuje podświadomie, że dzieje się coś złego, ale jego przeczucia zostają potwierdzone dopiero w spektakularnym finale, kiedy wszystkie szczegóły układają się w mniej lub bardziej logiczną całość. Na podobnej zasadzie zbudowany jest film „Into the mirror”, który wykorzystuje historię mściwego ducha uwięzionego w lustrach – jego amerykańska wersja „Lustra”, chociaż równie widowiskowa, zdecydowanie kuleje jeżeli chodzi o subtelność atmosfery. Z koreańskich produkcji na szczególną uwagę zasługują również „Czerwone pantofelki” i „Wiolonczela” – niezbite dowody na to, że w kinie azjatyckim wszystko może być opętane przez duchy i naznaczone klątwą. Jak straszyć kiczem i hektolitrami krwi. Prawdopodobnie jedynym tytułem tajskim kojarzonym przez przeciętnego widza jest „Shutter – Widmo” (ze względu na wersję amerykańską, niestety gorszą i mniej klimatyczną) i z żalem trzeba przyznać, że jest to jedna z niewielu tajskich produkcji, która nie epatuje kiczem oraz litrami krwi. „Shutter” stylistyką przypomina bardziej produkcje japońskie i koreańskie, często bywa zresztą przyporządkowywany do kina japońskiego ze względu na tematykę i sposób sportretowania duchów. Na drugim końcu skali znajdują się natomiast filmy takie jak „Nekromanta” czy „Sick Nurses”, produkcje kiczowate, krwawe, niskobudżetowe i po prostu głupie. Na ich tle obiecująco wygląda jedynie „Trumna”, chociaż w dużej mierze równie kiczowata, ale uratowana przez intrygujący pomysł i znośne wykonanie. Jednak patrząc na kino tajskie jako całość, jest to zdecydowanie coś dla miłośników tanich efektów specjalnych i powinno być traktowane bardziej jako ciekawostka niż wartościowy wkład w azjatycką kinematografię grozy.