W kinie, na kanapie, przed telewizorem

Całe szczęście

46Mogłoby się wydawać, iż Lindsay Lohan zagwarantuje sukces hollywoodzkiej produkcji. Okazało się jednak, iż młoda aktorka, nie do końca swe zadanie spełniła. A trzeba przecież podkreślić, iż wówczas ni była jeszcze znana ze skandali i imprezowego stylu życia. Poza tym w Ameryce cieszyła się wówczas bardzo dużą popularnością wśród nastolatek dzięki rolom w takich filmach jak „Wredne dziewczyny” czy „Wyznania małoletniej gwiazdy”. Najwidoczniej jednak filmowi czegoś brakowało, skoro nie przyciągnął widzów do kin? Czego? Z pewnością scenariusz zbyt nowatorski nie był, ale porównując go z innymi produkcjami, jakie weszły na ekrany w 2006 roku nie był wcale najgorszy. „Całe szczęście” to historia wielkiej szczęściary. Całe życie Ashley to pasmo sukcesów. Dzięki swojej dobrej passie udało jej się nawet zgarnąć potrójną wygraną na loterii pieniężnej. Jednak kiedy na jej drodze staje największy na świecie pechowiec, szczęście nagle ją opuszcza. By je odnaleźć będzie musiała odnaleźć chłopaka. „Dziedziczki” to jedna z tych komedii romantycznych, których nie poleciłabym nawet najgorszemu wrogowi. To bez wątpienia jeden z najnudniejszych filmów, jaki przyszło mi kiedykolwiek oglądać. A wszystko przez Hilary Duff, która urzekła moją młodszą siostrę. Mogłoby się wydawać, iż lubiana w USA aktorka gwarantuje pewien poziom rozrywki, może nie tej na najwyższym poziomie, ale i nie tej dobitnie żenującej, a jednak „Dziedziczki” to film, który osiągnął po prostu dno. I nie mam nic, co mogłabym przedstawić na obronę tego filmu. Bohaterki- klasyczne, bogate paniusie z dobrego domu. Scenariusz- trudno wyobrazić sobie gorszy. „Dziedziczki” to po prostu nijaka opowieść o dwóch bogatych dziewczynkach, które nagle tracą wszystko, co mają, czyli swoją pozycję i za wszelką cenę próbują ją odzyskać. Niestety ich perypetie nie są nawet śmieszne. Mogłoby się wydawać, iż siostry Duff pokażą coś więcej, jednak co można pokazać w tak miernie pomyślanym filmie? Jak to zwykle na tym świecie bywa, dużo szumu o nic.